Hegguraksla (1000 m n.p.m.) i Heggurdalen (850 m n.p.m.) – góra pod specjalnym nadzorem

DSCN8909

Dokładnie wiem, skąd się wziął pomysł tej wycieczki. Siedziałam gdzieś nad Valldal i nie wiedziałam, w którą stronę mam patrzeć – nowe góry, tyle nowych gór do patrzenia, fiordu też nie widziałam wcześniej z tej strony.  Trochę pokonał mnie upał, a trochę Klovsetsætra była najpiękniejszym miejscem na świecie, więc wędrówkę na pobliski szczyt odłożyłam na kiedy indziej. Wysłałam współwędrowca na górę i w towarzystwie kawy zaczęłam się rozglądać – widać drogę/ścieżkę tam daleko, wysoko. Tak, tam na pewno byłoby wspaniale… Było!

Valldal Klovsetsætra

Klovsetsætra. Kind of magic. Ale: po lewej stronie widać drogę – i stąd cała ta wycieczka. Tą drogą do góry, a potem prawie do wodospadu. Widać też bloki skalne, które kiedyś wpadną do fiordu. I jeszcze to miejsce (jaśniejsza część góry nad wodospadem, z którego część góry spadła do wody i spowodowała tsunami… 

Jeśli kiedykolwiek będziecie w Valldal – na /z Trollstigen przecież tylko tamtędy – to zaplanujcie sobie kilka godzin na spacer.

Sprawdzam mapę (ut.no), docieram do krańców internetu. I  już wiem, co to za miejsce. Z R. pakujemy się do samochodu – dałoby się wycieczkę zacząć w Valldal z przystanku autobusu, ale byłaby dwa razy dłuższa. Geiranger, Eidsdal, prom, Linge, Valldal. W Valldal przejeżdżamy przez tunel (jak za tym tunelem jest ładnie! Gdyby odjąć te góry w tle, to taki Oslofiord wakacyjną porą!), szukamy znaków do Selboskar, wjeżdżamy serpentyną nieco wyżej, potem trzeba znaleźć Hauge i wyznaczony parking.

Startujemy z wysokości 400 metrów. Przez ponad 2 kilometry idziemy drogą, głównie w lesie. Widoków mało, ale kiedy już się zaczną w okolicach Nysætry (680 / 750 metrów, internet ma rozbieżne opinie na sprawę), to człowiek zaczyna się zastanawiać, jak stać się właścicielem jednego z tych domków i  poważnie rozważa karierę przy wypasie owiec. Popatrzcie!

DSCN8830

Jest dobrze. Pierwszy etap wycieczki za nami. Samochód zostawiłyśmy gdzieś przy tej drodze widocznej na dole. 

DSCN8838

Tak trochę bajkowo.

DSCN8827

DSCN8837

Wyobrażam sobie, jak tu musi być pięknie w zimie. Ubierałabym te choinki (czy co to tam jest)! 

DSCN8855

Fiord, góry i owce! Po drugiej stronie widać Eidsdal, Grøtet, na który nie mogę się wybrać i Blåhornet, który jest jednym z moich ulubionych miejsc w okolicy. 

Czas ruszać w drogę, jeszcze wybór ścieżki – bo jest późno, a do wyboru mamy górę albo dolinę. Serce zawsze mówi, że góra, ale – o przyczynach za chwilę – decydujemy się jednak pójść w stronę Heggurdalen. Trzy owce podążają za nami przez kilkaset metrów – może ja jednak mam powołanie do tego wypasu owiec?

Ścieżka pnie się w górę – zanim w dolinę, to zahaczamy o jedną z gór, tak tylko trochę i jakby bokiem, bo nie wchodzimy na szczyt Hegguraksli (znalazłam opis w przewodniku, ale szlaku brak). I wtedy mamy prawie pewność, że z tamtej góry, na którą nie poszłyśmy, raczej nie ma lepszego widoku. Po cichu obawiam się, że nigdzie w okolicy nie będzie piękniej. Bo tutaj fiord jak na dłoni – od Tafjord aż po Strandę. Nie piłam chyba kawy w ładniejszym miejscu. Trochę nawet kusi, żeby już tu zostać, zrobić piknik i nie iść nigdzie dalej. Nie to, że jesteśmy zmęczone  – nie jesteśmy, ścieżka jest przyjemna, wznosi się powoli, żadnych trudności, tak sobie idziemy. Tylko to podejrzenie, że tu jest najpiękniej.  I gdybym kiedyś była w tamtych stronach, to pewnie tak bym zrobiła – doszła tylko do tego punktu widokowego (chociaż to dziwne określenie, skoro widoki są niemal cały czas).

DSCN8880

Od Tafjord po Strandę. Tyle świata przed nami. 

DSCN8881

Pozostaje to pytanie: czy na którejś z okolicznych gór jest lepszy widok?

DSCN8884

R. idzie szukać idealnego miejsca na kawę. 

DSCN8889

Znalazła! Po to tu szłyśmy. Kawa! (I., to zdjęcie jest dla Ciebie!)

DSCN8904

Jak człowiek na chwilę przestanie się wpatrywać w błękit pod sobą, to może odkryć, że Ornula jest najpiękniejszą górą w okolicy. 

Opuszczamy najładniejsze miejsce na świecie – teraz raczej w dół – po drodze mijamy instrumenty monitorujące górę (to był jeden z powodów wybrania tej trasy). Gdzieś pod naszą ścieżką wiszą dwa olbrzymie bloki skalne (trzy miliony metrów sześciennych plus to, co mogą pociągnąć ze sobą robi wrażenie), które pewnego dnia wpadną do fiordu i spowodują tsunami. Nie tak duże jak to zagrażające Geiranger, ale również niebezpieczne. W 1934 roku do fiordu osunęła się zresztą część doliny, do  której właśnie idziemy. W tsunami, które było następstwem tego wydarzenia, zginęło 40 osób w Tafjord i Fjøra. Katastrofa jest znana w Norwegii jako Tafjordulykken. Obecnie w Norwegii siedem gór poddawanych jest ciągłej obserwacji (z tego trzy w Møre og Romsdal) inne sprawdzane są okresowo. Jeśli zejdzie się trochę z oznakowanej ścieżki i spojrzy w dół, to zobaczyć można stację badawczą.

 

DSCN8918

Góra pod specjalnym nadzorem.

Przed samym zejściem do doliny robi się trochę trudniej, bo jest dość stromo, ale to wciąż zwykła wędrówka. Dochodzimy do Heggurdalen (850 m n.p.m.) – do 1946 roku to miejsce było wykorzystywane jako letnie pastwisko dla okolicznych farm. Na miejscu początkowo rozczarowanie. No dobra, trzy domki. I co z tego? Trochę widoku na Tafjord i niewiele więcej. Znajdujemy jednak punkt widokowy Flåna…

DSCN8919

Heggurdalen. Było tyle iść? Tak sobie…

DSCN8921

Nadal Heggurdalen. Z tej strony ciut lepiej…. R. przygląda się górom nad Tafjord, ja udaję, że nie… bo znowu się gdzieś zachce.

DSCN8929

A tu najlepiej! Heggurdalen – Flåna. 

DSCN8932

Krajobraz z człowiekiem. Zdjęcie zrobiła R.

Potem droga powrotna. Ta sama trasa. Jeszcze jeden przystanek w tamtym miejscu.

DSCN8949

Ścieżka najczęściej wygląda tak – sama przyjemność. 

DSCN8946

W drugą stronę – tak. 

DSCN8952

Musiałyśmy dopić kawę, sami rozumiecie. Więc jeszcze jeden przystanek. 

DSCN8870

A tu widać i parking (gdzieś tam przy drodze) i Nysætrę. I Ornulę! I Klovsetsætrę, od której wszystko się zaczęło (jasna kreska na pagórku, który jest dalej od obiektywu). 

DSCN8967

 

Według opisów z internetu cała wycieczka to 10 kilometrów, według aplikacji  14.5.
Trasa zajęła nam 4.5 godziny spokojnym tempem (z robieniem zdjęć i zachwycaniem się co kilkadziesiąt metrów). Poszłabym znowu! Nawet zaraz.

Steimsnibba (1285) – pierwsza góra w 2017

Hellesylt Steimsnibba 2

Siedzimy na promie. Jest trochę zbyt wcześnie, ale żeby operacja się udała, trzeba było wsiąść na pierwszy prom z Geiranger do Hellesylt. Znacie to? Jedyny powód, który sprawia że pobudka o 6 rano jest znośna, to wyjazd gdzieś. To ma być pierwsza prawdziwa wycieczka w tym roku, oczekiwania rosną. Prom skręca, Hellesylt wyłania się zza zakrętu, a ta góra rośnie i rośnie. Widziałam ją wcześniej ileś razy, ale teraz nie przestaje mnie zadziwiać, że to takie duże. I tak sobie myślę, że w sumie nie muszę tam wchodzić, że pewnie nie wejdę, że – odświeżam w pamięci trasę – w sumie mogę zostać i pić kawę na tym płaskim fragmencie pod szczytem, a i tak będzie dobrze.

Continue reading

Biegówki w Rauland

Tak naprawdę, to uznałabym epizod dwóch miesięcy w Telemarku za niewarty wspomnienia tutaj, gdyby nie jedna rzecz– trasa do Silkedalen. Przez kilka tygodni przyglądałam się mapie i wzdychałam, że na pewno nie ma co tam iść, bo trasa jest oznaczona jako wymagająca. Więc bez sensu. Nieść narty taki kawał drogi?* Spróbowałam – wytłumaczyli mi, jak pojechać, żeby nie było trudno. I teraz żałuję, że czekałam tak długo. I zastanawiam się, jak to będzie pojechać jakąkolwiek inną trasą – to przetestuję wkrótce.

Informacje praktyczne niżej, najpierw najpiękniejsza trasa w Rauland.

rauland-cross-country-skiing-silkedalen-7

Ok, to zdjęcie zrobiłam na spacerze, ale pokazuje okolicę, w której przebiega trasa. Samo Silkedalen jest tam za którymś pagórkiem.

Continue reading

Oslo: najlepsze punkty widokowe, część 1

oslo - vetta.jpg

Vettakollen, oczywiście. Zdjęcie: Piotr Michalak

Kiedy zaczęłam wypisywać, skąd najlepiej widać Oslo(fjord) i okolice, to lista zrobiła się całkiem długa. Zewsząd go całkiem nieźle widać, nawet z mojego przystanku metra, który leży prawie całkiem na końcu świata – te widoki to całkiem mocny argument za Oslo.
Słowo klucz do dzisiejszych punktów widokowych to: wycieczka.

Continue reading

Laushornet (1415 m n.p.m.) Geiranger: “jak dobrze, że już tam nie musimy iść!”

Plan był taki, żeby w czasie pobytu w Geiranger przejść wszystkie oznakowane szlaki. I kiedy zeszłyśmy z Laushornet, to Justyna powiedziała: jak dobrze, że już tam nie musimy iść. Żadna wycieczka nie dała mi tak w kość w 2016.

laushornet-geiranger-7

Początek wakacyjnej przygody w Geiranger pamiętam dokładnie – jak można zapomnieć pierwszy rejs promem po najbardziej znanym fiordzie na świecie? Potem rozpakowywanie, spacer do ‘centrum’, a potem ognisko, na którym ktoś (pamiętam też kto) kiwnął głową w stronę Laushornet i powiedział, że ta trasa tam to najłatwiejsza ze wszystkich, które w okolicy prowadzą na szczyty.  Gdybym uwierzyła i poszła tam wcześniej, to chyba góry oglądałabym tylko na zdjęciach. : ) Przeczytałam też – research przed wyjściem to podstawa – że na górze czeka najpiękniejszy możliwy widok na fiord. Śmiem wątpić. Najłatwiejsza trasa i najpiękniejszy widok to zdecydowanie Geitfonnega (tęsknię bardzo!).

Continue reading

Storsæterfossen i Vesteråssætra: nie widać fiordu, ale nie szkodzi

Jeszcze zanim przyjechałam do Geiranger, wymyśliłam na własny użytek pewną klasyfikację tras: wycieczki dzielą się na dobre i te, w czasie których nie widać (Oslo)fiordu. Najczęściej działa – wycieczki z widokiem na fiord są po prostu lepsze (co nie znaczy, że inne są złe). Fiord może być widać tylko trochę, sama świadomość, że on tam jest gdzieś na horyzoncie wystarczy. Są jednak  takie trasy i takie miejsca, w których brak tego kluczowego elementu pozostaje zupełnie bez znaczenia.  I nawet w Geiranger można czasami na chwilę zapomnieć o głównej atrakcji okolicy i powędrować  gdzieś indziej. Na przykład ZA wodospad.

storseterfossen-geiranger-7

Continue reading

Vettakollen (419 m n.p.m.): o czym myślę, kiedy myślę o Oslo?

vettakollen-oslo-6

Gdybym miała wypisać, z czym kojarzy mi się Oslo, to wśród pierwszych pięciu odpowiedzi znalazłoby się hasło Vettakollen. Byłoby też na liście trzech najulubieńszych miejsc. I na pierwszym miejscu w prywatnym rankingu najlepszych widoków na Oslo – to bez wątpienia. Nie, nie chodzi o stację metra.   Continue reading